W co grają ludzie?

Eric Berne, amerykański lekarz psychiatra opublikował w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku książkę pt.:”W co grają ludzie. Psychologia stosunków międzyludzkich”. Przemyślenia dra Berna są szeroko znane pod nazwą: analiza transakcyjna. Jest to analiza świadomych i nieświadomych zachowań w relacjach międzyludzkich, prowadzących do uporczywego tkwienia w różnych pozornie niechcianych schematach, chyba że osoba osiągnie stan autonomii. Osiągnięcie autonomii ujawnia się poprzez wyzwolenie, czyli odzyskanie trzech zdolności: świadomości, spontaniczności oraz intymności. Świadomość to czysta, pozbawiona społecznie narzuconych schematów, percepcja. Świadomy siebie człowiek żyje tu i teraz, a nie gdzieś indziej, w przeszłości albo w przyszłości, no i jest „żywy”. Odczuwa zapachy, dostrzega kolory, słyszy śpiew ptaków, ma apetyt na życie. Spontaniczność oznacza wybór, wolność wyboru wyrażania własnych uczuć. Oznacza wolność od przymusu grania, nakładania masek. Zaś intymność, to spontaniczna, wolna od gier otwartość osoby świadomej i powrót do percepcji nieskażonego dziecka. Osoba, która osiągnęła autonomię uznaje, że „Ja jestem OK i ty jesteś OK”.

Ja jestem OK, ty jesteś OK. – pozycja zdrowia psychicznego, postawa realistyczna pozwalająca rozwiązać konstruktywnie problemy życiowe, wiąże się z pozytywnymi oczekiwaniami wobec innych, respektem dla ich potrzeb i autonomii;
Ja jestem OK, ty nie jesteś OK. – postawa osób rozżalonych, uważających, że coś im się należy, mających wieczne „pretensje do losu”
Ja nie jestem OK, ty jesteś OK. – pozycja typowa dla osób z poczuciem niższości, prowadzi do zachowań introwertywnych, wycofania społecznego;
Ja nie jestem OK, ty nie jesteś OK. – postawa charakterystyczna dla osób manifestujących zachowania schizoidalne, pozbawionych radości życia.

Człowiek – istota społeczna w zdrowy i realistyczny sposób

Człowiek znajdujący się w procesie zwanym przez Carla Rogersa „dobrym życiem” ma większą zdolność doświadczania swoich uczuć i mniej się ich obawia. On sam decyduje o tym które fakty mają dla niego znaczenie i jest bardziej otwarty na informacje płynące z różnych źródeł. Jest całkowicie zaangażowany w proces bycia i stawania się sobą. Dzięki temu odkrywa, że jest istotą społeczną w zdrowy i realistyczny sposób. Żyje w pełni każdą chwilą i uczy się, że to jest właśnie najzdrowszy sposób na całe życie.

Rosnące zaufanie do organizmu w różnych sytuacjach egzystencjalnych

Kolejną cechą osoby, która według Carla Rogersa, żyje procesem „dobrego życia” jest rosnące zaufanie do własnego organizmu. Stanowi ono środek prowadzący do zachowania przynoszącego największe zadowolenie w każdej sytuacji egzystencjalnej. Decydując o sposobie postępowania w danej sytuacji wielu ludzi opiera się na pewnych zasadach-drogowskazach, na kodeksach postępowania stworzonych przez pewne grupy lub instytucje, na ocenach innych ludzi, czy też na własnym postępowaniu w jakiejś wcześniejszej podobnej sytuacji. Obserwując klientów po zakończonej terapii, Rogers doszedł do wniosku, że są oni zdolni zaufać reakcji organizmu jako całości na nową sytuację, ponieważ odkrywają coraz wyraźniej, że jeśli otwierają się na doświadczenie, to robienie tego, co „odczuwają” jako właściwe, okazuje się kompetentnym i godnym zaufania przewodnikiem. Człowieka takiego można by porównać do olbrzymiego komputera. Ponieważ jest on otwarty na doświadczenie docierają do niego wszelkie dane pochodzące z doznań zmysłowych, wspomnień, uprzednich doświadczeń, ze stanów wewnętrznych i trzewnych. Maszyna uwzględnia te niezliczone impulsy i siły, ustalając na ich podstawie kierunek działania w danej sytuacji egzystencjalnej. Neurotyk zaś ma tendencje do rozważania informacji nie związanych z bieżącą sytuacją oraz wykluczania informacji powiązanych, ale zagrażających. W tej sytuacji rodzą się błędne decyzje co do zachowań. A posługując się wszelkimi dostępnymi danymi w ich bieżącej, nie zaś w zniekształconej obronnie formie, zbliżamy się do zachowania zaspokajającego wszystkie potrzeby – potrzebę rozwoju, potrzebę akceptacji przez innych i tym podobne.
Gdy klienci stają się coraz bardziej otwarci na doświadczenie, rośnie w nich także zaufanie do własnych reakcji. Jeśli czują potrzebę wyrażenia złości, czynią to, będąc jednakowo świadomi swoich innych potrzeb: potrzeby uczucia, przynależności czy relacji. Zaskakuje ich też własna intuicja, która pozwala określić właściwe zachowanie w złożonych i pełnych problemów relacjach międzyludzkich. Dopiero potem zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo godne zaufania w podejmowaniu decyzji co do przynoszących zadowolenie zachowań są ich reakcje wewnętrzne.

Carl Rogers „O stawaniu się osobą. Poglądy psychoterapeuty na psychoterapię.”

Carl Rogers, jeden z najsłynniejszych obok Maslowa i Fromma reprezentantów podejścia humanistycznego w terapii w XX wieku, pisze tak: „Dla klienta optymalna terapia oznacza zgłębianie coraz bardziej obcych, nieznanych i niebezpiecznych uczuć we własnym wnętrzu. Proces ten staje się możliwy jedynie dzięki temu, że klient stopniowo zdaje sobie sprawę, że jest bezwarunkowo akceptowany. Zaznajamia się zatem z elementami swojego doświadczenia, które uprzednio wypierał ze świadomości, jako zbyt przerażające. Teraz doświadcza tych uczuć w pełni, całkowicie, w relacji, tak więc w danej chwili jest on swoim lękiem, gniewem, czułością, czy mocą.Zaczyna sobie zdawać sprawę, że nie musi się już bać swoich doświadczeń, lecz może się na nie swobodnie otworzyć, gdyż stanowią one część jego zmieniającego się i rozwijającego „ja”.
Wydaje mi się, że „dobre życie” nie jest stanem ustalonym, nie jest to stan cnoty, zadowolenia, nirwany, ani szczęścia. „Dobre życie” jest procesem, nie stanem bycia. Jest ono kierunkiem, nie celem. Proces ten zdaje się przede wszystkim obejmować rosnące otwarcie na doświadczenie. Otwarcie na doświadczenie jest całkowitym zaprzeczeniem postawy obronnej, będącej reakcją organizmu na doświadczenia postrzegane jako zagrażające dla „ja”. te zagrażające doświadczenia są przekształcane w doświadczenia niegroźne poprzez ich zniekształcanie w świadomości lub też całkowicie są z niej wypierane. Znaczna część procesu terapii polega na ciągłym odkrywaniu przez klienta, że doświadcza uczuć i postaw, których do tej chwili nie potrafił sobie uświadomić , których nie był w stanie przeżywać jako własnych.
Jeśli jednak człowiek potrafi całkowicie otworzyć się na swoje doświadczenie, to każdy bodziec zewnętrzny i wewnętrzny, będzie przenoszony przez układ nerwowy swobodnie i bez zniekształceń ze strony mechanizmów obronnych. Jednym z aspektów procesu, które nazywam „dobrym życiem”, wydaje się zatem przejście od obrony przed doświadczeniem do otwartości na nie. Jednostka staje się bardziej otwarta na uczucie strachu, zniechęcenia i bólu. Jednocześnie staje się bardziej otwarta na uczucie odwagi, czułości i podziwu. Posiada ona wolność subiektywnego przeżywania własnych uczuć. Potrafi pełniej żyć doświadczeniami własnego organizmu i nie wyklucza ich ze świadomości.

Trochę teorii

Wszystkie obrony neurotyczne do pewnego stopnia opierają się na wyparciu, polega to na tym, że pewien aspekt doświadczenia jednostki zostaje odszczepiony i ODGRODZONY OD ŚWIADOMOŚCI, np. afekt może pozostać świadomy, ale myśl/idea wyparta lub na odwrót. W innych formach obron zarówno afekt jak myśl mogą zostać wyparte i zastąpione przez obronne wzorce zachowania, osoba może na przykład automatycznie i nawykowo zaniechać okazywania czułości lub może wyrażać swoje uczucia w sposób nadmierny, w obu przypadkach BEZ ŚWIADOMOŚCI ukrytej ZŁOŚCI i krytycznych uczuć w stosunku do kogoś.
Obrony to automatyczne psychologiczne odpowiedzi jednostki na wewnętrzne i zewnętrzne stresory lub konflikt emocjonalny, ich funkcją jest uniknięcie cierpienia. Najzdrowsze są obrony najbardziej elastyczne i adaptacyjne. Im bardziej sztywne i nieprzystosowawcze obrony, tym większy stopień zniekształcania rzeczywistości (czyli tym trudniej się z taką osobą dogadać, bo bardzo „swoiście”, nieobiektywnie postrzega rzeczywistość zewnętrzną). U neurotyka zniekształcające mechanizmy obronne automatycznie i niewzruszenie utrzymują pewne aspekty wewnętrznego i zewnętrznego doświadczenia w odszczepieniu od świadomości co wprowadza sztywność w funkcjonowanie jednostki.
Dojrzałe obrony pozwalają jednostce pokonać lęk przy minimum emocjonalnego cierpienia. Dojrzałe obrony nie wyłączają żadnego aspektu konfliktu ze świadomości, ani nie tworzą dystansu między skonfliktowanymi aspektami życia emocjonalnego i dopuszczają do świadomości wszystkie aspekty sytuacji lękowej z minimalnym lub bez zniekształcenia, ale w sposób, który OPTYMALIZUJE RADZENIE SOBIE!
Wszystkie obrony służą unikaniu nieprzyjemnych uczuć jak: lęk, depresja, wstyd, poczucie winy lub utraty, strach. U neurotyka zniekształcenie postrzegania rzeczywistości zewnętrznej jest niewielkie, nie prowadzi też do skrajnie nietypowych zachowań. W psychoterapii neurotyczne obrony pojawiają się jako cechy osobowości, a także mimowolne pominięcia lub zakłócenia w strumieniu komunikacji klienta/pacjenta. Otto Kernberg (amerykański lekarz psychiatra, psychoterapeuta) sugeruje, że rozszczepienie jest typową obroną obserwowaną u pacjentów z ciężkimi zaburzeniami osobowości (np. borderline). Relacje z obiektami, które w rezultacie obserwujemy u takiej osoby są doświadczane albo jako „całkowicie dobre” albo „całkowicie złe”. Rozszczepienie odpowiada tu za nierealistyczny, powierzchowny i silnie naładowany emocjonalnie sposób doświadczania siebie i innych. Prymitywne zaprzeczenie podtrzymuje rozszczepienie przez lekceważenie aspektów wewnętrznego lub zewnętrznego świata, które są SPRZECZNE albo potencjalnie zagrażające. Jednostka ma świadomość (w sensie poznawczym) obecności zagrażającego doświadczenia, ale ta świadomość nie wywołuje odpowiadającej jej emocjonalnej reakcji. Zamiast tego pojawiają się gwałtowne, prześladowcze i idealizowane obrazy siebie i innych powodując JASKRAWE ZNIEKSZTAŁCENIA rzeczywistości interpersonalnej.
Skąd bierze się psychopatologia, zaburzenie? Otóż predyspozycje temperamentalne oraz osobista historia jednostki prowadzą do ewentualnego powstania trudności w świadomym tolerowaniu i akceptowaniu swojego świadomego i nieświadomego (SIC!) doświadczenia.
Emocje sygnałowe określane sa jako motywacja do obrony, czyli aktywowania wewnętrznego skryptu reakcji.
Przepracowanie w terapii własnych lęków często polega na uzyskaniu przez jednostkę zdolności do tolerowania negatywnych aspektów u ludzi (u innych i u siebie samego). W początkowej fazie terapii zwykle następuje określenie do jakiego stopnia cechy danej osoby są przystosowawcze lub zakłócają jej funkcjonowanie i powodują cierpienie. Normalna osobowość (zdrowa, na continuum od zdrowia do patologii) nie ma cech skrajnych, jej cechy ujawniają się w różnych okolicznościach w sposób ELASTYCZNY i ADAPTACYJNY. W tym kontekście mówimy o „stylu” charakteru np. narcystycznym, czy depresyjnym przy braku psychopatologii. A gdy cechy te staja się bardziej skrajne, mówimy o stopniu patologii patrząc od normalnego funkcjonowania aż do najcięższych zaburzeń z krańca continuum.
Można więc powiedzieć, że nadrzędnym CELEM każdej TERAPII jest ZWIĘKSZENIE ELASTYCZNOŚCI osobowości dla lepszej ADAPTACJI jednostki do wymagań jakie stawia przed nią życie albo inaczej zmiana utrwalonych wzorców funkcjonowania aktywowanych w powtarzalny sposób (automatycznie) w określonych okolicznościach.
Opracowałam na podstawie pracy Otto Kernberga na temat terapii zaburzeń osobowości, Anna K-M

Psychoterapia to proces leczniczy

Psychoterapia to proces leczniczy, który działa niezależnie od wiary. Problem w tym, że choć psychoterapia nie wymaga wiary, to jednak wymaga zaangażowania. Udział w psychoterapii to ciężka praca – można nie wierzyć, ale pracę trzeba wykonać, bo inaczej rzeczywiście nie zadziała. Psychoterapia nie jest żadną formą oddziaływań magicznych (autosugestia), które na jednego człowieka mogą działać, a na innego nie. Stwierdzenia typu : „Na mnie takie rzeczy nie działają.” jest jedynie niechęcią do podjęcia niezbędnego wysiłku. Łatwiej brać kolejne tabletki i narzekać na los!

Czy terapia zmienia osobowość?

Osobowość może zostać znacząco zmodyfikowana w czasie terapii; może stać się ona mniej destrukcyjna i uporczywa. Ludzie zachowują podstawowe skrypty wewnętrzne, konflikty, oczekiwania i mechanizmy obronne, ale mogą rozszerzyć swoją autonomię i realistyczną samoocenę. Większa wolność wynika z możliwości dokonywania wyboru i panowania nad zachowaniem, które poprzednio było automatyczne. Akceptacja własnego ja bierze się ze zrozumienia jak powstały poszczególne skłonności. (opracowane na podstawie „Diagnoza psychoanalityczna” Nancy McWilliams)

Dysforia płciowa, czyli zaburzenie tożsamości płciowej

Dysforia płciowa to uporczywy dyskomfort odczuwany w związku z własna płcią biologiczną. To na przykład mogą być dziewczynki, które nie mają ochoty się stroić. Tak zachowuje się też wiele tzw. chłopczyc, ale dla dziewczynek z zaburzeniem tożsamości płciowej charakterystyczne jest jednoczesne pragnienie „stania się” chłopcem. Dziewczynki dotknięte tą dysfunkcją są lepiej traktowane przez rówieśników niż w przypadku zaburzenia odwrotnego, najprawdopodobniej dlatego, że rodzice i społeczeństwo gorzej reagują na niemęskie zachowania chłopców, niż męskie cechy manifestowane przez dziewczynki. Tak czy inaczej dzieci przejawiające zachowania nietypowe dla płci można uznać za zaburzone ze względu na cierpienie, które jest prędzej czy później ich udziałem. Z drugiej zaś strony, gdyby społeczeństwo było bardziej elastyczne i akceptowało różnorodność zachowań (źródłem cierpień jest brak społecznej akceptacji dla zachowań nietypowych dla płci) nie byłoby problemu. Niestety na razie dysforia płciowa jest dla nastolatka problemem.

Erik Erikson o rozwoju i harmonijnej całości

Jak pisał Erik Erikson : w każdej fazie rozwoju pojawia się układ przeszkód biologicznych, społecznych i psychicznych wywołujących kryzys i zaostrzających walkę pomiędzy pragnieniem życia i ekspansją, a samodestrukcją. Aby przejść do następnej fazy, wszystkie przeszkody muszą zostać pokonane i włączone do struktury ego jako elementy harmonijnej całości. Wówczas względna równowaga zostaje nie tyle odzyskana, co osiągnięta na wyższym poziomie złożoności.

Pojedynczy płatek śniegu a śnieżyca, czyli całość jest różna od sumy poszczególnych części

Gestalt oznacza całość, pełną konfigurację, czyli obejmuje zarówno analizowaną kwestię, jak i jej kontekst. Przecież zupełnie inaczej postrzegamy pojedynczy płatek śniegu na ciemnej powierzchni (możemy zawołać w zachwycie: „Ach, jak piękna śnieżynka!”) i ten sam płatek w otoczeniu innych płatków podczas zacinającej w oczy zadymki. Jak widać na tym prostym przykładzie SENS i ZNACZENIE danego płatka śniegu całkowicie zależą od KONTEKSTU, w jakim się on znajduje i od którego nie może zostać oderwany. Inaczej mówiąc, to co dla jednej osoby będzie zagrożeniem, traumą, przeżyciem nadmiarowym i nie do udźwignięcia, dla innej osoby wcale takie być nie musi. Każdy ma inne predyspozycje, na które nakłada się jego indywidualne doświadczenie doznawane od pierwszych dni życia. Przykład śnieżynki i śnieżycy  można zastosować w wielu rozmaitych kontekstach. Generalnie chodzi o to, że aby uchwycić istotę problemu, trzeba wziąć pod uwagę wiele różnych czynników (etiologia wieloczynnikowa), a że człowiek oprócz wpływu przeszłości, zmienia się też w chwili danego spotkania, sprawa jest doprawdy delikatna i wymaga długoterminowej, wytrwałej współpracy z psychoterapeutą. Dlatego nie stawiam diagnoz, a jedynie hipotezy robocze, które weryfikuję przez cały okres współpracy, gdy tylko pojawiają się nowe przesłanki. Etykietowanie klientów to nie moja specjalność, leczę współpracującego ze mną człowieka. Najważniejsza jest Twoja gotowość do zmiany i rzeczywiste zaangażowanie, bo ja nie mam magicznej różdżki, mam za to wiedzę oraz wiarę, że chcieć to móc, naprawdę! Jestem humanistką – wierzę w nieograniczony potencjał człowieka.