Syndrom oszusta

kolory, bariera, psycholog

Książka pt. „Syndrom oszusta”  doktor psychologii Jessamy Hibberd , z ważnym dla mnie podtytułem „Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i wreszcie rozwinąć skrzydła” (mój gabinet psychoterapeutyczny nazywa się przecież „Warsztat Naprawy Skrzydeł”:)), ukazała się w 2024 roku. Lubię być na bieżąco z nowymi określeniami, by lepiej rozumieć język klientów.

Syndrom oszusta to według mnie określenie, trochę żartobliwe, na osobę zmagającą się z lękiem i niskim poczuciem wartości. Próbującą radzić sobie z rzeczywistością poprzez nadmierną kontrolę siebie i innych oraz perfekcjonizm. Osoby dotknięte syndromem oszusta mimo sukcesów i ewidentnych – wg oceny innych – zalet oraz licznych talentów, mają niską samoocenę. Żyją w ciągłym napięciu, że ktoś je zdemaskuje i ośmieszy, udowodni, że się na dane stanowisko nie nadają. Poczucie niskiej wartości, wstyd i permanentne odczuwanie zagrożenia, to zmory ich codzienności.

Czytając „Syndrom oszusta” cały czas miałam wrażenie, że czytam o zaburzeniach depresyjno-lękowych lub GAD (Generalised Anxiety Disorder pol. Zespół Lęku Uogólnionego). Syndrom oszusta jest pułapką umysłu. Polega na znacznej rozbieżności pomiędzy tym jak oceniają cię inni – wysoko, pozytywnie – a jak ty sam siebie oceniasz. „Gdy twój obraz siebie i dojmujące przeświadczenie, że nie jesteś wystarczająco dobry nie znajduje odzwierciedlenia w tym, co widzą inni, dochodzisz do wniosku, że najwyraźniej przeceniają twoje umiejętności, co sprawia, że czujesz się oszustem.” – pisze Hibberd.

Źródłem problemu są wysokie wymagania jakie sam sobie stawiasz i krytyczny głos wewnętrzny, który wykorzystujesz by się motywować – tłumaczy dalej autorka –  zawsze musisz być najlepszy. Nie możesz popełniać żadnych błędów, ani w pracy, ani w życiu osobistym. Ten krytyczny głos cię paraliżuje, ciągle skupiasz się na tym, by nie zostać zdemaskowanym, że jesteś kiepski, że jesteś nie taki jak trzeba. Chcesz być idealny i wszystko robić perfekcyjnie.  Ciągle się wstydzisz prawdy o sobie. Taka sytuacja wewnętrzna to nic innego jak zniekształcenie poznawcze.  Twój umysł zwodzi cię na manowce. Wszystko odbierasz przeciwko sobie i wiecznie czujesz się niewystarczający.

Dalej autorka „Syndromu oszusta” cytuje źródłowy tekst Valerie Young, która w latach 70-tych XX wieku opisała pięć podtypów „oszustów”: perfekcjonista, urodzony geniusz, solista, ekspert i nadczłowiek. Bardzo przemawia do mnie zdanie z okładki książki Hibberd, że pomaga ona zrozumieć perfekcjonistyczne schematy, które pchają w sidła niskiej samooceny, i że jest ważną lekturą dla osób, które raz na zawsze  chcą porzucić zakłamany obraz siebie. Zaufać sobie, polubić i uznać się za wystarczających.  Być w stanie powiedzieć szczerze samemu do siebie „jestem OK:)”.

Jak działa nasz mózg i dlaczego ciało migdałowate odpowiedzialne za natychmiastową reakcję typu walcz lub uciekaj w dzisiejszych czasach, gdy tygrysy bezpośrednio nam nie zagrażają, trochę nam przeszkadza? Samoświadomość to nieznana w świecie zwierząt cecha mózgu. Wykształciła się w drodze ewolucji i pozwala nam na podstawie rozumowania i analizy wszystko poddawać refleksji. Planować, polepszać, zmieniać, ale również wyobrażać sobie. Niestety to czasem przeszkadza, bo nieraz każe nam interpretować sygnały wedle utrwalonych schematów. Ciało migdałowate – nasz wewnętrzny alarm bezpieczeństwa – nieraz dostrzega zagrożenie tam gdzie go nie ma i uruchamia całą lawinę reakcji stresowej włącznie z przyspieszonym biciem serca, drżeniem rąk, czy nagłym napięciem mięśni. I już jesteśmy gotowi do walki lub ucieczki, bo najważniejsze jest przetrwanie. A często jest to po prostu zniekształcenie poznawcze, tak głęboko utrwalone, że w ogóle nie podlega racjonalnemu oglądowi. Reakcja organizmu jest natychmiastowa. I dlatego tak dużo wysiłku potrzeba by to zmienić, najpierw rozpoznać, nazwać, zrozumieć… Najważniejszy jest jednak pierwszy krok:)!

Autorka jest psycholożką w Wielkiej Brytanii, ale ja zapraszam do gabinetu w centrum Szczecina lub online.

Przeczytała i opisała dla Państwa Anna Kaniecka-Mazurek.

Jestem certyfikowaną psychoterapeutką Gestalt oraz certyfikowaną superwizorką. Pracuję w dialogu, czyli w czasie sesji słucham Cię, ale też mówię, wspólnie tworzymy relacje terapeutyczną. Zapraszam do „Warsztatu Naprawy Skrzydeł”

„Syndrom oszusta. Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i wreszcie rozwinąć skrzydła” Jessamy Hibberd, Wydawnictwo Znak, Kraków 2024

Psychoterapia zwiększa świadomość

kolorwe krzesla, emocje, terapia

Dzięki psychoterapii zwiększysz  świadomość swojej indywidualnej fizjologicznej reakcji na konkretne wydarzenia i wtedy zadziała tylko początek łańcucha reakcji stresowej inicjowanej przez ciało migdałowate, bo to reakcja automatyczna. Stąd nazwa autonomiczny (można też powiedzieć „automatyczny”) układ nerwowy.

A samoświadomość wzrasta dzięki autorefleksji i uważności. By coś zmienić w swoim życiu, trzeba zrobić pierwszy krok – sięgnąć po pomoc – a potem tysiąc kolejnych, cierpliwie dążąc do zmiany automatycznych reakcji w stresie.

Stres a ciało migdałowate

szczecin kontakt psycholog stres

Stres aktywuje ciało migdałowate i wprowadza organizm w tryb walki, ucieczki lub zastygnięcia w bezruchu. Jeśli wytrwale będziesz praktykować uważność i życzliwość wobec samego siebie, wytworzysz nowe drogi nerwowe w mózgu. Zamiast pogłębiać stres uspokoisz ciało migdałowate traktując siebie z dobrocią i wyrozumiałością, jak dobry rodzic. Pamiętaj, że jeśli masz zalewające cię negatywne doświadczenia z dzieciństwa, pomoże ci uważność, dopuszczenie do głosu i akceptowanie swoich emocji, samowspółczucie oraz proaktywne radzenie sobie ze stresem (z sytuacją) zamiast unikania. Pamiętaj też, że w wyniku nawarstwienia się negatywnych zdarzeń twoje ciało migdałowate staje się przewrażliwione i reaguje automatycznie!

Płat czołowy, ciało migdałowate oraz dopamina

pomoc w psychologii

Zdolności analityczne, a stany lękowe.

W poprzednim artykule pisałam, że aktywność fizyczna pomaga wyciszać stres, innym sposobem na wyhamowanie układu stresowego jest aktywacja płata czołowego, który jest siedliskiem wyższych funkcji poznawczych. Powstrzymywanie impulsów, myślenie abstrakcyjne oraz zdolności analityczne mają swoje źródło właśnie w korze przedczołowej, czyli przedniej części płata czołowego mózgu. Płat czołowy studzi emocje i odpowiada za logiczne rozumowanie. To, że niektórzy są bardziej podatni na lęk, wynika z tego, że ich ciało migdałowate rozpoznaje zagrożenia tam, gdzie ich nie ma, a płat czołowy nie potrafi się temu oprzeć i stłumić lęku na podstawie logicznego przywołania wcześniejszych doświadczeń, z których wyszliśmy cało i bezpiecznie.

Płat czołowy jest fizycznie połączony z ciałem migdałowatym licznymi szlakami. Obecnie uważa się, że im efektywniej szlaki te przenoszą informacje, tym płat czołowy może lepiej służyć jako amortyzator ciała migdałowatego, tłumiący stres i lęk.

Inną „gaśnicą” stresu jest GABA – to substancja, która ma za zadanie obniżyć aktywność komórek nerwowych. Gaba aktywują zarówno tabletki przeciwlękowe, alkohol, ale też ruch. Już nawet spacer przynosi efekt, ale najlepiej jest biegać lub jeździć na rowerze! Często trudno odróżnić stres od lęku, bo chodzi o ten sam układ, między innymi z osią HPA i ciałem migdałowatym. Ruch, zwłaszcza na świeżym powietrzu, redukuje stres i dlatego jest też dobrym sposobem radzenia sobie z lękiem.

Układ nagrody, czyli jak działa dopamina?

W mózgu jest pewna liczba substancji służących do komunikacji między neuronami, zwanych neuroprzekaźnikami. Najbardziej znana i lubiana jest dopamina. Niektóre zachowania podnoszą jej poziom: smaczne jedzenie, kontakty z ludźmi, aktywność fizyczna i seks. Wzrost poziomu dopaminy to miłe uczucie, które sprawia, że chcecie powtórzyć to zachowanie.

Największą tajemnicą mózgu jest to, jak zlepek komórek, ważący ledwie trochę ponad kilogram, może być świadomy. Jak może być mną? Odkrycia medyczne ostatnich lat dały nam zupełnie nowy zestaw narzędzi do rozumienia świadomości. Zainteresowani jej badaniem są zarówno neurobiolodzy, fizycy, psychologowie, jak i filozofowie. Badacze robią wszystko, żeby rozwiązać zagadkę, jak pewna liczba komórek może być świadoma swojej egzystencji. Jak do tej pory krótka odpowiedź nadal brzmi: nie wiadomo. Dziś mało kto wątpi, że świadomość znajduje się w mózgu, wiemy też jednak, że nie jest zlokalizowana w jednym konkretnym miejscu. Wiele obszarów w korze mózgowej współpracuje tworząc zaawansowana sieć, a wzgórze pełni funkcję stacji połączeń. Z różnych obszarów mózgu, na przykład z ośrodków zmysłowych (wzroku,  słuchu) przekazywane są do wzgórza informacje, po czym zostają rozprowadzone dalej, do innych części zaawansowanej sieci. Uważa się, że to właśnie w tej sieci, powstają nasze świadome doświadczenia.

Mózg przez cały czas jest aktywny, a informacje z wielu obszarów „walczą” o miejsce w świadomości. Jesteście karmieni wrażeniami zmysłowymi, tym, w jakiej pozycji w danej chwili znajdują się wasze ręce i nogi, czy w pokoju jest ciepło, czy zimno, czy coś was boli, czy coś widzicie albo słyszycie – na przykład litery w tym zdaniu, albo trąbienie samochodu za oknem. Świadomość wybiera spośród tych informacji to, na czym mózg powinien się skupić i decyduje, co nie jest warte uwagi. Prawidłowo wyregulowany poziom dopaminy wyłącza szumy oraz gonitwę myśli, natomiast im więcej jest tego wewnętrznego szumu, tym trudniej się skupić. Gdy poziom dopaminy się podniesie, ten negatywny szum cichnie. Dotyczy to zarówno szumu odbieranego przez zmysły, czyli np. niestymulującego gwaru/hałasu w kawiarni, jak i szumu wewnętrznego. Przypomina to trochę sytuację, gdy włączone radio szumi irytująco, bo nie zostało ustawione na konkretny kanał. Dopamina powoduje, że szum znika i łatwiej się skoncentrować.

Opracowała: Anna Kaniecka-Mazurek, psychoterapeutka ze Szczecina, na podstawie książki szwedzkiego psychiatry, Andersa Hansena „W zdrowym ciele zdrowy mózg” Wydawnictwo Znak, Kraków 2021

Uciekaj przed stresem, czyli o hormonie stresu, mózgu i bieganiu

terapoia par zachodniopomorskie

W naszym organizmie znajduje się swoisty układ stresowy, czyli oś : podwzgórze – przysadka – nadnercza, z angielskiego oś HPA. Kiedy mózg odkrywa coś, co traktuje jako zagrożenie, np. gdy ktoś nagle zacznie na was krzyczeć, podwzgórze wysyła impuls do przysadki. Gruczoł ten reaguje wytwarzając hormon, który zwiększa dopływ krwi do nadnerczy, te zaś wydzielają hormon stresu, KORTYZOL, a pod jego wpływem serce zaczyna bić szybciej i mocniej. Odbywa się to błyskawicznie – w sekundę od chwili, gdy spostrzeżecie krzyczącą osobę, podniesie się wam poziom kortyzolu we krwi i serce zacznie walić jak młot. Rosnący poziom kortyzolu wprawia ciało i mózg w stan bardzo wysokiego napięcia. Skoro macie się bić lub wziąć nogi za pas, (walcz lub uciekaj – potężny mechanizm biologiczny, zachowany przez miliony lat ewolucji), mięśnie potrzebują więcej krwi, dlatego serce bije szybciej i mocniej, a tętno przyspiesza. Mózg jest skoncentrowany i wyczulony na najmniejszą zmianę. Stres pełni tu więc pozytywną funkcję, bo wyostrza uwagę i wzmaga koncentrację. Lecz gdy w grę wchodzi ciało migdałowate, prowadzi to do ponownego podwyższenia poziomu kortyzolu, a ten z kolei sprawia, że ciało migdałowate staje się jeszcze bardziej aktywne… W ten sposób poziom kortyzolu nieustannie wzrasta i zaczyna się błędne koło…

Skoro ciało migdałowate w sposób niekontrolowany pobudza oś HPA, wcześniej czy później dopada was panika. Aby uspokoić układ stresowy i żeby panika was nie zjadła mózg ma hamulec w HIPOKAMPIE, należącym do ośrodka pamięci. Oprócz tego, że zawdzięczamy mu zdolność zapamiętywania, pełni on także funkcję hamulca w układzie stresowym. Hipokamp spowalnia ten układ i działa jak przeciwwaga dla ciała migdałowatego. Gdy mija sytuacja stresowa, poziom kortyzolu spada. W stanach wyjątkowych dobrze mieć go dużo – potrzebujecie energii, by walczyć lub uciekać – jednak na dłuższą metę kortyzol działa na neurony hipokampu prawie jak trucizna: gdy jest go za dużo, obumierają. Kurczący się hipokamp coraz słabiej neutralizuje działanie ciała migdałowatego i wpadamy w spiralę stresu.

W świecie do którego homo sapiens był przygotowany, czyli do życia na sawannie, stres był krótkotrwały. Przed lwem uciekamy, albo zostajemy pożarci (… i stres zniknie!), a niepokój z powodu rachunków do zapłacenia nie jest krótkotrwały. I wprawdzie to nie wykończy was w dosłownym tego słowa znaczeniu, sprawi jednak, że wysoki poziom kortyzolu będzie się utrzymywał, co na dłuższą metę odciśnie piętno na waszym mózgu. Badania wykazały, że u ludzi z dużymi problemami ze stresem i stanami lękowymi hipokamp jest trochę mniejszy. Prawdopodobnie dlatego, że kortyzol stopniowo go uszkadzał.

Trzeba uciekać przed stresem, nawet dosłownie, bo aktywność fizyczna, sport, czy aktywny relaks na świeżym powietrzu uspokaja układ stresowy! Już nawet dwadzieścia minut spaceru codziennie, lub trening, bieganie, czy  jazda na rowerze dwa, trzy razy w tygodniu, wyciszają oś HPA.

Przeczytała i opracowała na podstawie książki szwedzkiego lekarza psychiatry, Andersa Hansena,  psychoterapeutka ze Szczecina, Anna Kaniecka-Mazurek

Książkę gorąco polecam! Autor przystępnym, popularnonaukowym językiem  opisuje jak ruch i aktywność fizyczna może zastąpić wiele leków stosowanych we współczesnej psychiatrii.

Anders Hansen „W zdrowym ciele zdrowy mózg”,  Wydawnictwo Znak, Kraków 2021,